Do pracy na Wyspach Brytyjskich wyjeżdżamy coraz częściej, czemu zresztą nikt z nas się dziwić nie powinien – wystarczy wspomnieć bowiem o najważniejszym argumencie, jakim bez wątpienia jest są pieniądze – w UK, pracując nawet na najgorszym stanowisku, liczyć możemy na pensję rzędu kilku tysięcy złotych, co jak na polskie warunki jest przecież całkiem sporą sumą. Pomimo jednak wielu pozytywnych na pewno stron takiego rozwiązania, praca w UK wiąże się jednak również z pewnymi negatywami – wśród nich, o czym wielu naszych rodaków na pewno zdążyło się już przekonać – jest załatwienie odszkodowania przysługującego każdemu, kto pracuje na Wyspach. Nie chodzi tutaj w żadnym wypadku o jakąkolwiek dyskryminację, a o problemy natury językowej, które pojawić się mogą podczas załatwiania spraw z prawnikami – a jak wiemy, bez ich pomocy niestety nie będziemy mogli się odejść.

Czy to jednak musi oznaczać, że nie potrafiąc się porozumieć, a będąc ofiarą wypadku przy pracy bądź na drodze, musimy zrezygnować z roszczeń o należne nam pieniądze. Jak głosi znane każdego powiedzenie – wypadki chodzą po ludziach, zatem nie możemy wykluczyć tego, że przykra sytuacja spotka nie spotka również nas. Jak przekonało się już wielu pracujących w Anglii Polaków, uzyskanie odszkodowania w takich przypadkach stanowić może nie lada problem – jak nietrudno się domyśleć, chodzi tutaj o trudności, jakie związane są z porozumieniem się z brytyjskimi adwokatami i radcami – a bez nich przecież nie odniesiemy zwycięstwa w walce o nasze odszkodowanie. Klucz do zrozumienia ich rosnącej popularności leży na pewno w tym, w jaki sposób kontaktują się one z osobami ubiegającymi się o odszkodowanie – oczywiście w języku polskim. Dzięki temu możliwe jest pełne porozumienie pomiędzy klientem, a reprezentującym go w sądzie bądź doradzającym mu prawnikiem – a przez to zwiększa się znacząco prawdopodobieństwo wygranej.

Część z nich oferuje również współpracę, która opiera się na bardzo prostych, a zarazem niezwykle dla nas korzystnych, zasadach – nie ryzykujemy bowiem, że w przypadku przegranej sprawy poniesiemy koszta – za pomoc w uzyskaniu odszkodowania zapłacimy tylko i wyłącznie wtedy, jeśli sprawa zakończy się dla nas pomyślnie, co powinno przekonać do walki o rekompensatę tych, który zwlekają z jej rozpoczęciem w obawie przed właśnie wysokimi kosztami.