Jeśli do tej pory myśleliśmy, że ubieganie się o odszkodowanie z Anglii za poniesione tam szkody to zwykła formalność, trzeba niestety zmienić sposób naszego myślenia. Mimo wspólnych przepisów Unii Europejskiej filary ubezpieczeniowe w Anglii mają własne systemy prawne, co oznacza, że sam proces mający na celu uzyskanie finansowego zadośćuczynienia jest długi, żmudny i męczący.

Podstawą jest oczywiście zebranie odpowiedniej dokumentacji, która nie tylko będzie poświadczać fakt zaistnienia wypadku (wpisy z policyjnych akt, dokumentacja medyczna), ale też zaświadczy o doznanych urazach ciała oraz uszkodzeniach na tle psychiki. Można oczywiście zająć się zbieraniem dokumentów osobiście, jednak o wiele bardziej opłaca się zostawić to w rękach wyspecjalizowanej kancelarii prawnej, która ma doświadczenie w tym zakresie i przede wszystkim większe możliwości. Po zebraniu wszystkich potrzebnych dokumentów, zaświadczeń, wyników badań i rachunków osobę poszkodowaną, która ubiega się o odszkodowanie wysyła się na specjalistyczne badania lekarskie do niezależnego lekarza, który na podstawie obiektywnych ocen wystawia oświadczenie o stanie zdrowia poszkodowanego. W tym samym czasie następuje proces bardziej formalny – do osób odpowiedzialnych za wypadek (kierowców samochodów, pracodawców) wysyła się listy z oskarżeniami (na razie bez oficjalnej drogi sądowej). Tutaj mamy do wyboru dwie ścieżki – jeśli chodzi o wypadek drogowy, do listu musi ustosunkować się firma ubezpieczeniowa kierowcy, który go spowodował. W przypadku wypadku w miejscu pracy, na list z oskarżeniem konieczna jest odpowiedź samego dyrektora lub zarządu.

Dopiero po otrzymaniu oficjalnych odpowiedzi następują negocjacje co do wysokości odszkodowania – mogą one ciągnąć się całymi miesiącami, ponieważ prawo angielskie nie reguluje tej kwestii. Jeśli jednak któraś ze stron nie czuje się usatysfakcjonowana wynikami negocjacji – może je zaskarżyć do sądu.